Redaktor naczelny:
Zbigniew Joachimiak

Sekretarz redakcji:
Karolina Zdanowicz

Redakcja:
Marta Fox,
Maria Jentys-Borelowska,
Jerzy Suchanek,
Andrzej Wołosewicz,
Bogusław Żyłko

Dział tekstów:
Agata Foltyn

Skład i łamanie:
Gdańska Pracownia Edytorska/WiS Opcjon




  • Alina Kietrys rozmawia z Krzysztofem Babickim
  • Wacław Holewiński - Proza
  • Boris Nosik - Esej
  • Izabela Fietkiewicz-Paszek - Esej
  • Beata Zdziarska - Gdańsk Joanny Schopenhauer
  • Jerzy Suchanek - Manuskrypt poetycki
  • Ewa Olejarz - Arkusz poetycki
Numer 4 (49) 2015

Janusz Wałek
TRAKTACIK O MALARSTWIE Zanim zetknąłem się z prawdziwym malarstwem przeczuwałem je, na swój sposób, w obrazach jakie otwierała przede mną codzienność, w światłach i barwach zwyczajnych dni, w pejzażach, ludziach i zwierzętach pośród których dorastałem.
BRUEGEL, Wadów 1959
Otwieram okno i luty od razu rozpoczyna swój spektakl, w bieli i czerni, pod niebem o twardości kamienia, zapowiadającym śnieg. Spoglądam z góry na podwórze Brosia, na przedzierającą się przez zaspy dziewkę dźwigającą ciężką konew, na parobka prowadzącego okulałego źrebaka. Z ich ust, nosów, chrap wzbijają się ku górze smużki pary. Są i psy, przemykające się pomiędzy nogami ludzi, i czarne gawrony, zastygłe w mroźnym powietrzu w tajemnicze ni to litery, ni magiczne znaki.
BOSH, Bobowa 1946
Skrajem ogrodu pędzi kurczątko, pomyka, kuląc się pod gradem kamieni, które posyłam ku niemu, aż wreszcie celnie trafione, zastyga w żółtą kulkę pośród ciemnej zieleni. W ten sposób, pięcioletnie dziecko, poznaję śmierć, ten absolutny bezruch, przeciwstawiony panoszącemu się wokół życiu. I odtąd, każdej nocy, odbywa się nade mną sąd i spada na mnie nałożona przezeń kara: moje drobne ciało rozpięte na ogromnej harfie (skąd harfa nie wiem, może zapożyczona od anioła z szopki) obraca się w piekielnym ogniu przez całą wieczność (co to jest wieczność także nie wiem), obraca się, obraca, obraca bez końca.
CARAVAGGIO, Bobowa 1948
W drewutni, na wzniesieniu, z którego zimą zjeżdżam na sankach, Teofila bije kogutki na świąteczny obiad. W blasku latarni jej siekiera, podwojona przez mocno zniekształcony cień na ścianie, wznosi się i opada siejąc spustoszenie w gromadce domowego ptactwa. Krew tryska na wszystkie strony i patrzę, nie bez pewnej przyjemności, jak bezgłowe kadłuby oddają się jeszcze przez chwilę szaleńczym tańcom. Aż jest po wszystkim i kobieta nieruchomieje z uniesioną w górę ręką, ocierając pot z czoła. Nie mogę oderwać oczu od białej, gładkiej skóry jej ramienia, pulsującej siateczką drobnych, ciemnych żyłkowań.
Alina Kietrys
(fragment rozmowy)

Każde pokolenie inaczej traktuje wierność literaturze…

Z Krzysztofem Babickim, reżyserem, dyrektorem artystycznym Teatru Miejskiego im. Witolda Gombrowicza w Gdyni rozmawia Alina Kietrys

- Rocznik 1956, gdańszczanin, polonista i absolwent wydziału reżyserii krakowskiej szkoły teatralnej. Zrealizował Pan w ciągu 35 lat ponad sto spektakli teatralnych na różnych scenach w kraju i zagranicą, i dwadzieścia widowisk w teatrze telewizji.
- To prawda.
Chciałby Pan coś dodać?
- Rozmawiajmy.
- Nie należy Pan do grona dzisiejszych reżyserów- obrazoburców. Jaki Pan właściwie robi teatr?
- Byłem zupełnie inaczej postrzegany na początku mojej pracy. Uważano mnie za reżysera niespokojnego, należałem do tzw. pokolenia młodych zdolnych razem z Rudolfem Zioło, Tadeuszem Bradeckim, Krzysztofem Zalewskim, Januszem Wiśniewskim. Startowałem w teatrze studenckim a pierwsze lata mojej pracy przypadły w latach 80. Różnie wówczas mówiono i pisano o tym, co robię. Ale ja wiem jedno, cały czas robię swój teatr, który się oczywiście zmienia, bo mija czas i ja się zmieniam. Pracuję już 35 lat. Jak patrzę na zdjęcia z lat 80. ze swoich spektakli i na te dzisiejsze, to widzę tę zmianę w sobie i moim teatrze. Niewiele jest wspólnego na przykład w warstwie plastycznej, bo ta zmieniła się najbardziej. Na pewno nastała nowa estetyka. A myślowo? Punktem wyjścia moich spektakli, mojego teatru jest zawsze literatura. Reżyser ma ogromne prawo do wolności twórczej i ogromne możliwości, by być i czuć się człowiekiem wolnym artystycznie. Sam robię, i mam właśnie do tego prawo, adaptacje tekstów, ale zawsze uważam, że reżyser ma też obowiązki wobec autora. Jeśli jest to autor współczesny, wówczas chroni go prawo i… żywa obecność. Pisarz może przyjść na spektakl i wie, czy to jest jego tekst, czy tylko reżyser wykorzystał jego dzieło i nazwisko jako windę dla siebie, do swojej kreacji i swojej własnej sławy. W przypadku klasyki zawsze się zastanawiam, czy utwór nad którym ja pracuję, autor, gdyby żył, uznałby nadal za swoje dzieło. To dla mnie ważne, bo wybieram tematy i dzieła starannie, szczególnie teksty takie które są dla mnie inspiracją i są też według mojej wiedzy tematami ważnymi dla współczesności. Uważam również, że korzystanie z dorobku literackiego w jakimś stopniu zobowiązuje reżysera do uszanowania pewnych konwencji estetycznych w realizowanych spektaklach. Gramy Szekspira, Fredrę współcześnie! Tak, są sztuki klasyków, które oni sami nazwali współczesnymi i wtedy wolność teatru i dzisiejszych twórców jest ogromna. Ale są sztuki historyczne i ten kontekst historyczny także dzisiejsi twórcy muszą rozumieć. Trudno sobie wyobrazić Zemstę bez monologu Cześnika do szabli, czy kompletnie pozbawione odniesień historyczne sztuki Szekspira. Antoniusz i Kleopatra, Juliusz Cezar mają historyczne konteksty. Oczywiście można grać w różnych konwencjach i różnymi sposobami, ale warto zastanowić się, jaką krzywdę robi się literaturze i jej twórcy. Każde pokolenie inaczej pojmuje wierność autorowi. Ja bardzo dużo zawdzięczam swojemu profesorowi Zygmuntowi Hübnerowi i im jestem starszy, tym częściej myślę o mądrości Hübnera i trafności jego opinii na temat rozumienia literatury. A był to mistrz. Przecież jak Hübner postanowił wystawić Rozmowy z katem Kazimierza Moczarskiego w reżyserii Andrzeja Wajdy w Teatrze Powszechnym w Warszawie, sam zrobił adaptację tekstu.
Stale współpracują:
Anna Frajlich,
Piotr Goszczycki,
Artur D. Liskowacki,
ks. Janusz A. Kobierski,
Adam Majewski,
Grzegorz Musiał,
Jerzy Niesiobędzki,
ks. Jan Sochoń,
Leszek Szaruga,
Olga Śmiechowicz,
Roman Warszewski,
Marek Wawrzkiewicz,
Krystyna Śmiechowicz,
Zofia Beszczyńska,
Sławomir Majewski,
Leszek Żuliński
Dofinansowano ze środków Samorządu Województwa Pomorskiego



Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Numer 4 (49) 2015
                    Pobierz PDF»
Numer 3 (48) 2015
                    Pobierz PDF»
Numer 2 (47) 2015
                    Pobierz PDF»
Literatura